Kategorie
Uncategorized

Elegancki look w pracy

Garnitur dla pań na salony wprowadził Yves Saint Laurent. Miał być alternatywą dla małej czarnej

Chanel. W latach 60-tych to był akt odwagi. Za wzór projektantowi posłużył styl Marleny Dietrich. Nową śmiałą sylwetkę pokochały od razu znane kobiety, ale społeczeństwo potrzebowało chwili, żeby kobietę w męskim stroju zaakceptować. W latach 80-tych kobiety coraz śmielej zdobywają kierownicze stanowiska zarezerwowane do tej pory przede wszystkim dla mężczyzn. Oprócz wykształcenia i wiedzy pomóc ma im właśnie garnitur. Giorgio Armani i Thierry Mugler ubrali kobiety sukcesu w marynarki z szerokimi ramionami, koszule zapinane pod szyją, spodnie z wysokim stanem, a do tego czarne czółenka na 6-8 centymetrowym obcasie. Te mundurki miały upodobnić kobiety do ich kolegów. Atrakcyjność fizyczna nie powinna odwracać uwagi od kompetencji. Wylansowany przez nich styl „power dressing” miał dodawać pewności siebie. Jednak mimo zasług innych projektantów to Saint Laurenta uważa się za tego, który wprowadził garnitury na stałe do damskiej garderoby. Wiedział jak to zrobić. Chodziły w nim nie tylko damy z wyższych sfer, oferował go również w przystępniejszej wersji w tańszej linii YSL Rive Gauche. W następnych kolekcjach tworzył nowe wariacje na temat rewolucyjnego projektu. Kolejna zmiana mody dodawała do niego nowe elementy. Yves Saint Laurent nie pomyślał, że do spodni można nosić szpilki. Tę zmianę przyniosły lata 90-te, a on ją zaakceptował i stosował. Zestaw męsko-damski, garnitur, nie został nam narzucony. Wziął się z potrzeby emancypacji. Kobiety nosiły go chętnie, choć nie wszyscy to akceptowali. Dziś zalicza się do damskiej klasyki.

Według znawców tematu we współczesnym świecie, tak stawiającym na indywidualizm, mundurki do pracy zwyczajnie wyszły z mody. Trend przyszedł z zachodu i z początku dotyczył tylko piątku. Pomysł na tzw. Casual Friday ( swobodny piątek ) zrodził się na Hawajach, a potem opanował Stany Zjednoczone i w drugiej połowie lat 90-tych stał się przywilejem pracowniczym w przedsiębiorstwach rożnego szczebla na całym świecie. Casual Friday, czyli rozluźnienie obowiązującego kodeksu ubioru w ostatni roboczy dzień tygodnia, był odpowiedzią na obowiązujący w środowiskach międzynarodowych korporacji rygorystyczny dress code. W końcu pracownik to wizytówka firmy, a odpowiedni wizerunek w oficjalnych sytuacjach jest wart tyle samo, ile posiadane kompetencje i doświadczenie. W latach 80-tych w dobrym tonie było więc noszenie przez kobiety idealnie skrojonych kostiumów, obcasów, nienagannej fryzury i makijażu. W ciągu ostatniej dekady biurowy dress code stał się nieco bardziej liberalny. Do swobody w sposobie noszenia się w pracy należy jednak podchodzić ostrożnie. Na ile możemy sobie pozwolić, zależy od branży, w której pracujemy, zajmowanego stanowiska, pełnionych obowiązków, a przede wszystkim tego, czy w naszej firmie obowiązują choćby niepisane zasady dress code’u. Pracownikom sektorów kreatywnych wypada więcej niż np. zatrudnionym w administracji państwowej. Praca nie musi odzierać nas z osobowości, jednak czasami z pożytkiem dla kariery ją przytemperuje. Zawodowy dress code doradzi jak powstrzymać niepotrzebną w biurze ekstrawagancję. Zadając pytanie, czy ubranie może zniszczyć, życie zawodowe, możemy odpowiedzieć, że w pewnym stopniu tak. Zapewne nie bezpośrednio, ale jednak ma duży wpływ na nasze relacje z przełożonymi, współpracownikami i klientami. Ubrane w mundurki pracownice hoteli, czy obsługujące nas na lotniskach panie w firmowych strojach, jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy sprawiają wrażenie , że profesjonalnie załatwią nasza sprawę. W urzędach, szkołach, czy innych instytucjach taką wstępną gwarancją profesjonalizmu jest strój biurowy. Sam termin kojarzy się z nudą, stonowanymi kolorami i brakiem fantazji. Tak trochę jest, ale „korpoubranie” nie powinno świadczyć o naszej fantazji, ale podkreślać najlepsze cechy zawodowe, także te, dzięki którym dostaliśmy daną pracę. Krytykowane, czy parodiowane kodeksy ubraniowe to nie zamach na inwencję twórczą, ale zalecenia dla osób reprezentujących firmę. Każda z nich to wizytówka jej miejsca pracy, a każdy pracodawca może życzyć sobie, aby jego ludzie wyglądali, jak wysokiej klasy profesjonaliści. W biurze czy na oficjalnych spotkaniach należy zawsze być zadbanym, schludnym, eleganckim, pamiętając, że swym wyglądem zewnętrznym budujemy nie tylko autorytet osobisty, lecz także instytucji, którą reprezentujemy. Ubiór stał się, więc siłą rzeczy istotnym elementem savoir vivre’u. Reguły te mogą mieć różnorodne odstępstwa w zależności od branży, wielkości firmy, poziomu stanowiska w strukturze firmy, ilości kontaktów z otoczeniem zewnętrznym firmy i wiele innych. Garnitur do pracy biurowej powinien być, więc dobrej jakości, nie powinien się gnieść, wypychać, mechacić i odbarwiać, musi zapewniać swobodę ruchów. Należy unikać wszelkiej krzykliwości. Stonowane kolory to podstawa. Strój biznesowy cechuje bardzo niewielka elastyczność w stosunku do pór roku. Pewna doza ekstrawagancji dopuszczalna jest tylko w akcesoriach, ale i w tym przypadku wszystko zależy od tego, czym dana osoba zajmuje się zawodowo.